Ruch Narodowy

Marian Kowalski o sytuacji w Polsce

Marian Kowalski na proteście rolników w Krzczonowie.

Wstąp w szeregi Ruchu Narodowego

Od dzisiaj rekrutacja na członków Ruchu Narodowego jest otwarta i dostępna dla każdego. Wystarczy wysłać na adres [email protected] krótką notę o sobie:
imię, nazwisko, wiek, miasto w którym mieszkasz, wykształcenie, czym się zajmujesz oraz uzasadnienie, dlaczego chcesz wstąpić w nasze szeregi oraz co możesz nam zaoferować.
Możesz też dołączyć dowolne inne informacje które mogą nam pomóc podjąć decyzję.

Wybranym osobom, które przejdą wstępną kwalifikację zaproponujemy możliwe terminy spotkań podczas których będziemy mogli lepiej poznać Ciebie, jako potencjalnego kandydata, co jest niezbędne aby podjąć ostateczną decyzję.

Wywiad z Marianem Kowalskim dla wp.pl

W wywiadze dla wp.pl, z Marianem Kowalskim, kandydatem na Prezydenta Polski rozmawia Agnieszka Niesłuchowska.

Pana idolem jest Arnold Schwarzenegger. Chce być pan polskim Terminatorem?

– Gdy zacząłem uprawiać sport, był najlepszym kulturystą świata, ikoną chłopaków, którzy zakładali w piwnicach siłownie. Potem kręcił fajne filmy, klasyki epoki kaset wideo. To przykład kariery w amerykańskim stylu: od pucybuta do milionera. Chciałbym, by Polska też była krajem, w którym spełniają się marzenia, utalentowani mogą się rozwijać, a nie uciekać.

Niewiele o panu wiadomo. Internauci kojarzą pana głównie z antyunijnych wystąpień. Kim jest Marian Kowalski?

– Od ponad 20 lat prowadzę działalność społeczną. Byłem współzałożycielem Ruchu III Rzeczypospolitej, następnie Komitetu Obrony Kupców i Rzemieślników. Od 1993 roku zakotwiczyłem się w Unii Polityki Realnej. Założyłem też eurosceptyczne stowarzyszenia: Związek Obywatelski oraz Komitet Polska – NAFTA. Od 2005 roku byłem prezesem okręgu lubelskiego UPR, a obecnie jestem wiceprezesem RN.

Startował pan do PE, samorządu. Nic z tego nie wyszło.

– Do polityki na razie dokładam. Nie lansuję się, nie wciskam na siłę do żadnej partii, bo wszystkie są podobne, martwią się o swoje interesy. Dlatego nie ciągnie mnie do warszawskiego city. Mieszkam w Lublinie, bo stąd najlepiej widać problemy. Ludzie codziennie mnie zaczepiają i żalą się. Czuję się potrzebny.

Czytaj dalej

Marian Kowalski na prezydenta!

Marian Kowalski

17 grudnia 2014 o godz. 10.00 na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Ruch Narodowy przedstawił kandydata na urząd Prezydenta RP. Został nim Marian Kowalski, wiceprezes Ruchu Narodowego. Marian Kowalski ma 50 lat, urodził się 15 sierpnia 1964 roku w Lublinie. Pochodzi z rodziny o korzeniach chłopskich. Jego dziadek, Stanisław Misztal, jako 16-letni ochotnik walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku, a później współtworzył spółdzielczość wiejską na Lubelszczyźnie. Ojciec był uczestnikiem kampanii wrześniowej, za którą został odznaczony, później walczył w Batalionach Chłopskich. Od 1956 roku rodzice Mariana Kowalskiego, mimo trudności okresu PRL, prowadzili prywatny sklep spożywczy.

Marian Kowalski wychował się w Lublinie. Chodził do Liceum im. Stanisława Staszica, jego wychowawczynią była Izabela Sierakowska, późniejsza posłanka SLD. W III klasie związał się z kręgami kontrkulturowymi i został usunięty ze szkoły. Podjął wtedy pracę w sklepie rodziców, którego prowadzenie w wieku 19 lat musiał przejąć z powodu choroby i śmierci ojca. Utrzymywał się z prowadzenia sklepu do 2002 roku. Od 16. roku życia uprawia kulturystykę i trójbój siłowy. Przez ostatnie dziesięć lat pracował jako instruktor sportowy, trener personalny i przy ochronie imprez.

W 1992 roku, po obaleniu rządu premiera Olszewskiego, dołączył do antykomunistycznego Ruchu Trzeciej Rzeczpospolitej i objął szefostwo regionu lubelskiego. W roku 1993 wstąpił do Unii Polityki Realnej, w której działał przez kilkanaście lat. W połowie lat dziewięćdziesiątych założył Komitet Obrony Kupców i Rzemieślników, który wywalczył obniżkę opłat miejskich dla małych firm. W latach 2004-07 był ławnikiem sądu rejonowego w Lublinie.

Po 10 kwietnia 2010 roku współorganizował lubelskie obchody upamiętniające katastrofę smoleńską. W tym samym roku związał się z Obozem Narodowo-Radykalnym i został jego rzecznikiem prasowym. W 2012 roku prowadził wielotysięczny lubelski Marsz w obronie Telewizji Trwam.

Współorganizował Marsze Niepodległości. Dzięki charyzmatycznej roli, jaką odegrał 11 listopada 2012 roku podczas ataku policji na ul. Marszałkowskiej, był nazywany „człowiekiem, który uratował Marsz”. Od stycznia 2013 roku współtworzył Radę Decyzyjną Ruchu Narodowego. W latach 2006 i 2014 kandydował na prezydenta Lublina.

Marian Kowalski jest wiceprezesem nowopowstałej Partii Ruch Narodowy i w środę 17 grudnia został ogłoszony kandydatem Ruchu Narodowego na prezydenta RP.
Jest żonaty i mieszka w bloku na lubelskim Czechowie. Jest chętnie słuchanym mówcą, który wypracował swój własny, oryginalny styl. Zabierał głos podczas dziesiątek konferencji i manifestacji, na których gościł w całym kraju. W maju wydał drukiem zbiór swoich felietonów z lat 2005-13 pt. „Okiem narodowca”.

Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania:

Jak dostać listę i kto może zbierać podpisy?

Listy drukujemy – znajdują się na naszej stronie pod ikonką „pdf”. Pobieramy i drukujemy. Zbieramy wszędzie, gdzie się da – znajomi, rodzina. Wypełnione listy przynosimy (lub przysyłamy) do biura Ruchu Narodowego w Lublinie przy ul. Szewskiej 3 (20-084 Lublin). Jeżeli przesyłacie to pocztą, prosimy o wysyłkę listem poleconym (żeby nic nie ginęło). Ważne aby wpisywane dane były czytelne!

Mieszkam poza granicami Polski. Czy też mogę zbierać podpisy wśród Polonii?

Oczywiście. Ważne, abyś podał swój ostatni adres zamieszkania w Polsce (jeżeli wciąż jesteś tam zameldowany). Następnie listy należy przesłać na adres lubelskiego biura RN (Szewska 3, 20-804 Lublin).

Czy mogę włączyć się w kampanię kolegi Mariana?

Aby wesprzeć działania sztabu wyborczego Mariana Kowalskiego należy rozesłać znajomym oficjalny adres nowej strony kampanii – http://mariankowalski.org/

Pozostałe strony wykorzystujące wizerunek naszego Kandydata mogą być prowadzone przez osoby nam przychylne, jednak zawarte na nich wiadomości nie są w żaden sposób autoryzowane przez Sztab Wyborczy Mariana Kowalskiego. Ponieważ mechanizm facebook’a nie zawsze pokazuje źródło, należy w treści udostępnionego postu wpisać ręcznie stosując znak @ (np. pisząc w treści @Marian Kowalski – Mój Prezydent) – wtedy udostępniony materiał będzie miał zaznaczony na niebiesko aktywny link do strony danego fanpage’a.

Chciałbym zadać pytania Kandydatowi, kiedy odbędzie się spotkanie w mojej okolicy?

W trakcie kampanii będzie wiele spotkań z kol. Marianem. Większość z nich organizowane jest przez lokalne struktury Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego, Autonomicznych Nacjonalistów oraz nieformalnych grup narodowych. Jeżeli dysponujesz salą mogącą pomieścić 200-300 osób (w mniejszych miejscowościach) skontaktuj się z tymi organizacjami. Z pewnością pomogą one w dalszej organizacji takiego spotkania.

Wystąpienie Artura Zawiszy na Kongresie Ruchu Narodowego

NASZYM DOMEM WIELKA POLSKA

Naszym dziedzictwem jest Polska Piastów i Jagiellonów, państwo rozciągające się od Bałtyku na północy i Odry na zachodzie po Tatry na południu i Kresy na wschodzie, budowane w celu ochrony, rozwoju i wielkości narodu polskiego.

Polska była przez wieki wielka nie tylko terytorium, ale i siłą ducha, stając się antemurale Christianitatis (przedmurzem Chrześcijaństwa), broniąc całej Europy przed najazdami obcych cywilizacji, jak przed Tatarami w wieku XIII i przed Turkami w wieku XVII, której to wiktorii wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego obchodzimy 330-lecie.

W wieku XX Polska odrodziła się dzięki sile zorganizowanego narodu działającego w myśl drogowskazów geopolitycznych postawionych przez Romana Dmowskiego podpisującego w imieniu wolnej Polski Traktat Wersalski, który dawał Polsce niepodległość tak, jak w XXI wieku Traktat Lizboński tę niepodległość podważał.

Polska stała się ofiarą bałwochwalczych Niemiec i bezbożnych Sowietów, wspieranych przez międzynarodówkę wrogów polskości rozsianych, często pod różnymi przybranymi nazwiskami, wśród krajów atlantyckich – dzisiaj musimy wyciągnąć naukę z bezradności tamtego czasu prowadzącej do niewoli.

Naszym domem jest Wielka Polska, silne państwo dumnego środkowoeuropejskiego narodu, który nigdy nie zgodzi się na poddaństwo wobec wschodu albo wobec zachodu.

Tak, jak wyszliśmy z komunistycznego Układu Warszawskiego, tak wypowiemy unijny Traktat Lizboński – Ruch Narodowy przyrzeka wypowiedzieć traktat podpisany przez prezydenta Kaczyńskiego i skierowany do głosowania przez premiera Tuska, a odbierający suwerenność Rzeczypospolitej Polskiej.

Jesteśmy częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego, który zapewnia nam wolny handel; jesteśmy członkami NATO, które inaczej niż Unia może uzupełniać polski potencjał obronny; zaś w Unii możemy być tylko wtedy, gdyby zaakceptowała traktat re-patriacyjny odbierający władzę strukturom federalnym i przywracający władzę stolicom państw narodowych – w przeciwnym razie postawimy na ostrzu noża sprawę polskiej obecności w Unii! Nam nie jest potrzebna Unia biurokratyczna, która swoimi socjalistycznymi procedurami spowodowała, że od czasu akcesji liczba urzędników w Polsce zwiększyła się o 70 tys. osób (czyli do blisko pół miliona w dużej mierze darmozjadów).

Ściągniemy z gmachów publicznych bezprawnie wieszane unijne flagi nie tylko pod osłoną nocy, jak robili to w Dzień Flagi Rzeczypospolitej nasi dzielni koledzy narodowcy, ale za dnia: oficjalnie i bezpowrotnie, raz na zawsze. W Polsce powiewać będzie tylko biało-czerwona!

Nie pokłonimy się unijnemu bękartowi, jakim jest wspólna waluta euro zabezpieczająca przewagę możnych krajów starej Unii nad gospodarkami biedniejszych krajów południa i wschodu oraz krytykowana przez poważnych ekonomistów i wychwalana przez okupujących Brukselę, jak to mówił Jan-Marie Le Pen, federastów.

Zachowamy polskiego złotego jako walutę narodową po wsze czasy, aby służyła ona rozwojowi gospodarstwa narodowego i ratowała przed neokolonizacją gospodarczą wywłaszczającą Polaków i czyniącą z nas pariasów skazanych na żebry u cudzej klamki. Złotego obronimy!

Nie pozwolimy na tzw. harmonizację podatkową, która w oczach brukselskich biurokratów ma ujednolicać podatki w całej Unii oraz wymuszać na Polsce podwyżkę podatków i odbierać nam konkurencyjność gospodarczą. Nasze podatki uchwalane tylko w Warszawie!

Od początku odrzucaliśmy pakt fiskalny, wedle którego my mamy płacić za ich kryzys oraz pozwolić, aby wbrew zasadzie suwerenności – polski budżet był tworzony w Brukseli, czyli tak naprawdę w Berlinie;

młodzi narodowcy wdarli się w styczniu na sale sejmowe z transparentem „Pakt fiskalny – stop”, ale mimo to pakt został przyjęty w Sejmie i to nawet wbrew obecnej konstytucji, bo suwerenne kompetencje państwa zostały oddane zagranicy zwykłą większością głosów.

Jak Rejtanowie XXI wieku nie godzimy się na to i zapowiadamy, że premiera kierującego pakt do Sejmu, marszałka poddającego pakt pod głosowanie i prezydenta podpisującego go – postawimy przed Trybunałem Stanu jako działających wbrew konstytucji!

Jesteśmy narodowymi realistami i zależy nam na zdrowym krwiobiegu finansowym, aby podatnicy płacili nie więcej niż potrzeba dla zrównoważonego budżetu oraz aby przedsiębiorcy mieli dostęp do kredytu na rozwój inwestycji i tworzenie nowych miejsc pracy.

Dlatego potrzebny jest dobry krajowy nadzór finansowy, aby zagraniczne banki nie zawyżały cen usług bankowych dla konsumentów, przede wszystkim nie transferowały za granicę potężnych miliardowych zysków oraz nie krzywdziły polskiego kredytobiorcy.

Nie pozwolimy więc, aby nadzór nad bankami przesunąć z Polski na szczebel międzynarodowy poprzez stworzenie tzw. unii bankowej, bo unia bankowa stworzy możliwość kantowania Polaków przez europejski nadzór faworyzujący multinarodowe korporacje, czyli tzw. banksterów niszczących realne gospodarki przemysłu, rolnictwa i usług.

Dzisiaj suwerenność w dużej mierze zależy od siły gospodarki narodowej i dlatego będziemy bezwzględnie bronić praw i przywilejów naszej gospodarki na szczeblu międzynarodowym, zaś przykładem tego jest nasza niezgoda na poniewieranie polskiego przemysłu w ramach pakietu klimatycznego.

Pakiet klimatyczny oparty na połączeniu ekologicznej religii i cynizmu wielkiego biznesu to porozumienie wysokouprzemysłowionych państw, których gospodarka nie jest oparta na węglu, a które z powodów ideologicznych lub biznesowych ulegają iluzji tzw. kłamstwa klimatycznego. Krajowe czynniki oficjalne poparły pakiet już za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i stale realizują jego ustalenia za premierostwa Donalda Tuska.

W imię dowolnej hipotezy naukowej, a tak naprawdę także w imię interesów krajów z już zmodyfikowanymi systemami energetycznymi, każe się Polsce wyrzec energetyki opartej na węglu i ponosić bardzo kosztowne inwestycje we wszelką energetykę niekonwencjonalną. W efekcie ceny energii dla odbiorców wzrosną o kilkadziesiąt procent, a ćwierć miliona Polaków straci pracę w górnictwie i energochłonnych branżach przemysłu.

Ruch Narodowy obroni Polskę przed tym szaleństwem i stawia postulat „polskiego rabatu” zwalniającego nas z części zobowiązań międzynarodowych pod tym względem, bo Polska nie może być frajerem Europy popełniającym gospodarcze samobójstwo ku uciesze biznesowych cwaniaków. Aby zapewnić spójność rozwoju wszystkich krajów europejskich, Polsce i może całej Europie Środkowej potrzebna jest alternatywna agenda rozwoju gospodarczego. Powstał kiedyś rabat brytyjski, może też być „rabat polski”!

Naszym domem jest Wielka Polska sięgająca pamięcią narodową i ramieniem państwowym ku wszystkim Polakom: tym rozsianym na emigracji będących wielkim potencjałem wolnych Polaków odrzucających od zawsze komunistyczną hydrę oraz tym trwającym na ziemiach zabranych, od Wilna poprzez Grodno aż po Lwów, trwającym i czekającym lepszego ojczystego jutra!

Szanujące się państwo nie pozwoli na międzynarodową falę polonofobii, w ramach której niszczy się naszą godność narodową i pozwala obcym, aby decydowali o polskich sprawach, jak stało się w przypadku odsuniętego od swoich funkcji w Polskiej Akademii Nauk mówiącego prawdę o stosunkach polsko-żydowskich prof. Krzysztofa Jasiewicza, którego w imieniu polskich narodowców pozdrawiam i składam wyrazy szacunku!

Widzimy więc Polskę jako inteligentne państwo we współczesnej Europie, które nie będzie wywoływać przegranych powstań, ale też nie kłania się ani Moskwie, ani Berlinowi, ani Waszyngtonowi, lecz przygotowuje się na czas po ewentualnym rozpadzie Unii Europejskiej, co w jakiejś mierze dzieje się na naszych oczach.

Nie jesteśmy jednak ani ksenofobami, ani frustratami, ani marzycielami – twardo stąpamy po ziemi i szukamy przyjaciół blisko nas, w niepowtarzalnym tyglu kulturowym Europy Środkowej!

Dzisiaj wierność cywilizacji chrześcijańskiej i poczucie tożsamości narodowej przetrwały najmocniej w pasie środkowoeuropejskim, w dużej mierze słowiańskim, choć skupiającym też Węgrów i Rumunów.

Chcemy, aby Warszawa i Budapeszt wespół z Pragą i Bratysławą, Zagrzebiem i Belgradem, a może też Bukaresztem i Sofią, a więc kraje chrześcijańskiego zachodu i wschodu, te sięgające do kultury łacińskiej, których wszystkie drogi prowadzą do Rzymu i te ochrzczone przez słowiańskich świętych Cyryla i Metodego, mówiły jednym głosem wobec zdechrystianizowanej i kosmopolitycznej post-Europy, że duch jest w Europie Środkowej i stąd przyjdzie odnowa duchowa kontynentu zbudowanego na greckiej filozofii, rzymskim prawie i wierze chrześcijańskiej inkorporującej najcenniejsze tradycje kulturowe dawniejszej Europy.

Polska winna działać w imię imperializmu idei, więc wzywa narody środkowoeuropejskie do tej wspólnej Odysei ku nowej Europie, w której narody mają silną tożsamość, państwa są suwerenne, zaś ich władze chronią wolność swych obywateli, a karzą złoczyńczów : tak nam dopomóż Bóg!

Wystąpienie Krzysztofa Bosaka na Kongresie Ruchu Narodowego

Koleżanki i Koledzy, drodzy Przyjaciele!
Nie da się myśleć o państwie i narodzie, bez oparcia na silnym i stabilnym fundamencie gospodarczym.
Patrząc na polską historię możemy dostrzec, jak słabość naszego państwa szła w parze z błędami polityki gospodarczej, a upadek państwa skutkował zablokowaniem zdrowego rozwoju gospodarki.
Tymczasem dziś, w polskiej debacie ekonomicznej, poprawność polityczna rządzi w nie mniejszym stopniu, niż w innych dziedzinach życia.
W tej sytuacji stoi przed nami niełatwe wyzwanie sformułowania odpowiedzialnego programu polityki gospodarczej.
Ruch narodowy to nie tylko oryginalna szkoła myślenia o polityce, ale także bogaty dorobek praktycznego podejścia do spraw ekonomicznych.
Szukając klucza do polskich umysłów, musimy sięgać po to dziedzictwo.
Profesor Edward Taylor, premier Władysław Grabski, profesor Roman Rybarski czy minister Jerzy Zdziechowski – to tylko niektórzy wybitni narodowcy, którzy potrafili łączyć pracę naukową na polu ekonomii, z praktyczną działalnością polityczną.
Jeśli dziś ktoś chce nas zrozumieć, powinien badać ich biografie i ich dorobek.
Tak w Polsce popularne kopiowanie zza granicy, jest nam głęboko obce, nie tylko w sprawach politycznych, ale też w sprawach gospodarczych.
Nigdy nie przyniesie dobrych efektów program, który został stworzony dla odmiennego kraju.
Przywożenie w teczkach programów reform, powinno być traktowane jako działalność wroga i monitorowane przez kontrwywiad.
Obce jest nam także bezmyślne kopiowanie modnych ideologii, które na wiele różnych pytań udzielają zawsze jednej i tej samej odpowiedzi.
Słysząc pytanie czy więcej rynku czy więcej państwa proponujemy:
pomówmy o tym jakiego rynku chcemy,
pomówmy o tym jakiego państwa potrzebujemy.

Zacznijmy od rynku.
Obecny kryzys finansowy dowiódł niezbicie dwóch rzeczy:
Po pierwsze, wbrew temu co nam wmawiano kapitał ma narodowość.
Po drugie, przeciwnie niż nam tłumaczono, dogmat braku ograniczeń na rynkach, zawsze był w pewnym stopniu fikcją.
Uznając te dwa fakty musimy zauważyć, że już obecnie udział kapitału zagranicznego i zagranicznych regulacji, jest w Polsce wysoki.
Wbrew oficjalnej propagandzie, nasz wpływ na kształt unijnych regulacji jest bliski zeru, a korzyści z wpuszczenia obcego kapitału, często bardzo niejednoznaczne.
Również bilans naszego handlu zagranicznego, od lat pozostaje ujemny, a zadłużenie zagraniczne rośnie.

Jak w takiej sytuacji budować siłę polskiej gospodarki,
jak tworzyć nowe miejsca pracy,
jak sprawić by siła nabywcza naszych pensji rosła?

Trzeba pozwolić działać polskim przedsiębiorcom.
Ani państwowa redystrybucja, ani rządowe inwestycje, ani „dodruk” pieniądza, nigdy nie powiększą ogólnego zasobu bogactwa.
Nasze bogactwo lub jego brak, jest funkcją inwestycji i pracy, zorganizowanych przez setki tysięcy podmiotów, gotowych ponieść ryzyko, aby wytwarzać nowe dobra.
Te podmioty to głównie polscy mali i średni przedsiębiorcy.
Ze względu na otwarcie polskiej gospodarki, konkurują oni nie tylko z bogatszymi konkurentami z Zachodu, ale też z firmami z państw rozwijających się, gdzie praca jest znacznie tańsza.
Polscy przedsiębiorcy nie oczekują, że będziemy ich jakoś faworyzować.
To czego potrzeba, aby tworzyć firmy – które szybko rosną, zatrudniają, nadrabiają dystans w światowym wyścigu o nowe rynki – to niskie obciążenia, stabilne otoczenie i dostęp do kredytu.
Nie jest możliwy pełny rozwój gospodarczy, jeśli małe polskie firmy płacą realnie wyższe podatki, niż ich zagraniczni konkurenci funkcjonujący na tym samym rynku.
Nie jest możliwy postęp, jeśli prawo przetargowe faworyzuje międzynarodowe konsorcja.
Nie są możliwe inwestycje, jeśli bankom bardziej opłaca się kupować kolejne transze obligacji, niż udzielać kredytów na rozwój, nowym firmom.
Nie jest możliwy rachunek ekonomiczny, jeśli Sejm potrafi nowelizować ustawy podatkowe kilka razy w roku, a administracja zalewa kolejne branże środkami unijnymi, niszcząc zasady uczciwej konkurencji.
Mówiąc o tym, jak wyobrażamy sobie dobrze działający rynek, trzeba też dodać, że fałszywe jest wyobrażenie, że rynek może się obyć bez państwa.
Otóż rynek to także instytucje.
Bez sprawnego, kompetentnego i szybko działającego sądownictwa gospodarczego, przedsiębiorczość grzęźnie w tarapatach.
Bez sprawnej dyplomacji, dużo trudniej zdobywać nowe rynki eksportowe.
Bez przyjaznej administracji fiskalnej, nie wiadomo jak prawidłowo płacić podatki.
Wolny rynek i prawidłowo urządzone państwo nie powinny być sobie przeciwstawiane, bo to dwa niezbędne filary dobrego ustroju gospodarczego. Tak uważali endeccy ekonomiści i do tych samych wniosków doszła m.in. ordoliberalna szkoła ekonomiczna.

Pomówmy wiec teraz o państwie.
Państwo rozumiane szeroko, jako administracja i cały sektor publiczny, nie wytwarza bogactwa.
Działania państwa opierają się na wydawaniu środków, które uprzednio zostały zabrane z rynku, czy to w postaci podatków, czy też zaciągania długu publicznego.

W tej sytuacji narodowa polityka gospodarcza wobec państwa, musi stale stawiać sobie trzy pytania:
Czy zadania, które powierzyliśmy do wykonania urzędnikom znajdują uzasadnienie?
Czy ilość środków, które zabieramy na realizację tych zadań jest właściwa?
I czy są one wydawane gospodarnie?
Niestety, obecnie nie trzeba być wcale liberałem, aby na każde z tych trzech pytań, udzielić odpowiedzi negatywnej.

Dobrze urządzone państwo narodowe, oparte o zasady cywilizacji łacińskiej i katolicką naukę społeczną, to państwo zbudowane w oparciu o zasadę pomocniczości.
Zasada ta oznacza, że na danym szczeblu organizacji politycznej powinny być rozstrzygane tylko te sprawy, których nie można rozstrzygać niżej.
Tak więc rząd, nie może zajmować się tym, z czym mógłby poradzić sobie samorząd, a samorząd nie powinien brać się za to, co może stać się przedmiotem samoorganizacji społecznej – silnego i aktywnego narodu.
Zakres wydatków polskiego sektora publicznego to obecnie aż 42% produktu krajowego brutto, a gdybyśmy doliczyli także wydatki państwowych monopoli i spółek, to okazałoby się, że połowa polskiego obiegu gospodarczego, nadzorowana jest przez urzędników.
To konsekwencja faktu, że polski Sejm zajmuje się obecnie niemal wszystkim.
Trudno wskazać dziedzinę życia, co do której przedstawienie projektu ustawy, z miejsca uznano by za pomysł absurdalny.
Choć zasada pomocniczości bywa dość często przywoływana, to pozostaje ona obecnie niestety martwa.

Odpowiedzmy teraz na drugie pytanie – czy ilość środków zabieranych na realizację publicznych zadań jest właściwa.
Po dwakroć nie!
Po pierwsze jest ona zbyt duża w relacji do całej gospodarki, uniemożliwiając jej dynamiczny rozwój.
Żadne z bogatych państw zachodnich, będąc na poziomie rozwoju gospodarczego dzisiejszej Polski, nie wkładało na barki swych przedsiębiorców i pracowników, tak dużego ciężaru, jak dziś robi to Minister Finansów.
Po drugie, porównując ze skalą wydatków, jest to dla odmiany kwota zbyt mała, co skutkuje coraz dalej postępującym zadłużaniem państwa.

A teraz trzecie pytanie: Czy środki publiczne są wydawane gospodarnie?
Słysząc o kolejnych aferach intuicyjnie nasuwa się odpowiedź „nie”.
Solidnie podchodząc do sprawy, powinniśmy jednak odpowiedzieć, że „nie wiemy”.
Mimo zasady jawności i dostępu do informacji publicznej, wiedza o tym na co idą publiczne pieniądze, pozostaje wiedzą hermetyczną.
Zachęcam do przejrzenia biuletynów informacji publicznej i sprawozdań rządowych agencji. Niewiele tam niestety znajdziecie.
Urzędnicy są zwolnieni z jakiejkolwiek realnej kontroli społecznej.

Z wszystkiego co powiedziałem wyłania się obraz raczej ponury.
Polacy, choć są pracowitym i przedsiębiorczym narodem, zmuszeni są do gry na wadliwych zasadach.
Uginają się pod ciężarem wysokich obciążeń, czują się obco wśród nieprzyjaznych instytucji.
Sytuacja wymaga radykalnych rozwiązań.
Globalizacja i demografia sprawiają, że nie mamy stu lat, na ewolucyjne przekształcanie obecnego systemu.
Nikt z nas nie chce czekać do śmierci, na bardziej przyjazne i bardziej sprawiedliwe otoczenie gospodarcze.

Oto rozwiązania które postulujemy.

Zacznijmy od sektora publicznego.
Finanse państwa muszą zostać uporządkowane i zrównoważone.
Widzimy, że kadencyjna karuzela wyborcza, nie sprzyja cnocie oszczędności.
Co więcej, kolejne rządy są pod szantażem „stymulowania wzrostu” i „wspierania rozwoju”.
Odrzucamy tę retorykę.
Za przykładem Szwajcarii postulujemy wprowadzenie do Konstytucji reguły ograniczającej wydatki, a także powołanie silnej i niezależnej od rządu rady, która będzie stała na straży zrównoważonej polityki budżetowej.
Deficyt musi zostać skreślony z listy narzędzi, a państwo musi wreszcie zacząć się oddłużać.

Największą pozycją na liście wydatków publicznych są emerytury.
Obecny system jest naszym zdaniem skrajnie niesprawiedliwy, a tak zwane jego reformy należy wyrzucić do kosza.
Rozpiętość wypłacanych emerytur, pomiędzy tymi którzy otrzymują najmniej, a tymi którzy otrzymują najwięcej, jest niemal dziesięciokrotna.
System ten stworzył szereg kast, które mają naliczane emerytury w odmienny sposób i wypłacane z różnych funduszy.
Co więcej: to się nie bilansuje.
Znaczna część świadczeń jest finansowana z podatków, płaconych także przez młodych, którzy w logice obecnego systemu liczyć mogą jedynie na głodowe emerytury.
Tymczasem szereg grup zawodowych zwolnionych jest z płacenia składek w ogóle!
Powołanie OFE stworzyło wielkie koszty i pod pretekstem oszczędności, pogłębiło jeszcze zadłużenie państwa.
Zaś przyjęty sposób naliczania emerytur, jest tak niekorzystny, że w długiej perspektywie i tak będzie musiał zostać zniesiony.
Powtórzę więc jeszcze raz: cały ten patologiczny system należy wyrzucić do kosza.
Proponujemy ustanowienie systemu emerytury obywatelskiej, wypłacanej z budżetu, w jednakowej wysokości, każdemu kto osiągnie wiek emerytalny. Niezależnie od jego historii i ilości odprowadzonych podatków.
Jeśli ktoś chce, jako senior mieć wyższe dochody, to należy mu umożliwić samodzielne oszczędzanie lub wykupienie dobrowolnego, niepaństwowego ubezpieczenia.
Rozwiązanie takie pozwoliłoby zlikwidować bizancjum Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Propozycja ta cechuje się zarówno liberalną prostotą, jak i jest wyrazem narodowego solidaryzmu.

Kolejnym rozwiązaniem systemowym, związanym z wydatkami publicznymi, jest wprowadzenie obligatoryjnej 100-procentowej jawności wydatków rządu, samorządów oraz instytucji zależnych.
Tylko szeroki dostęp do wiedzy o gospodarowaniu publicznym groszem jest w stanie uruchomić rzeczywistą kontrolę społeczną i zacząć zmieniać sposób pracy administracji.

Postulujemy także redukcję listy zadań rządu i liczebności administracji.
Rząd, który zajmuje się wszystkim, niczego nie robi dobrze.
Obecnie problemy polityki społecznej, w dużej mierze możliwe do przejęcia przez zorganizowany naród lub przez samorządy, całkowicie zdominowały zagadnienia o strategicznym wymiarze.
Mamy w zwyczaju krytykować bierność Polaków, ale na jakim polu mają się oni wykazać, skoro większość dziedzin życia organizują im urzędnicy?

Drugą stroną medalu są dochody.
Postulujemy daleko idące uproszczenie systemu podatkowego.
Absurdem jest sytuacja, w której od jednej pensji, odprowadza się cały szereg obowiązkowych składek.
Wszystko to należy włączyć do gospodarki budżetowej i do systemu podatkowego, zastępując podatek PIT.
Ogólne opodatkowanie pracy i wysokość danin do ZUS od drobnych przedsiębiorców, musi zostać zmniejszona.
Punkt ciężkości systemu fiskalnego należy przesunąć z pracownika i z małych przedsiębiorstw, na duże firmy, a w szczególności na międzynarodowe korporacje, które obecnie doskonale sobie radzą z unikaniem płacenia podatku CIT.
Na Węgrzech obłożono duże firmy podatkiem kryzysowym, co wywołało wściekły atak międzynarodowych kół finansowych.
Postulujemy zamiast CIT obłożenie dużych firm prostymi i niemożliwymi do uniknięcia podatkami, i to nie wyłącznie na czas kryzysu, ale na stałe.
Ich udział w utrzymaniu państwa, musi być co najmniej proporcjonalny do ich udziału w rynku!

Jeśli chodzi o system finansowy, to jak już wspomniano, jesteśmy radykalnymi przeciwnikami wprowadzenia w Polsce euro.
Jesteśmy również przeciwni rozpisywaniu referendum w tej sprawie, ponieważ będzie to oczywistym pretekstem dla euroentuzjastów, do wydawania naszych pieniędzy na propagandę ich sprawy.
Dokonać trzeba wręcz czegoś przeciwnego – wzmocnić pozycję naszej waluty, zarówno poprzez wstrzemięźliwą politykę monetarną, jak i przez sprowadzenie z Londynu polskich rezerw złota.

Co się tyczy sektora prywatnego to należy pozwolić mu się rozwijać, wzmacniać pozycję eksportową i tworzyć miejsca pracy.
Poza uproszczeniem i ustabilizowaniem systemu podatkowego możemy uczynić to na cztery sposoby:
Po pierwsze, powstrzymując wdrażanie nowych regulacji Unii tam gdzie tylko to możliwe.
Po drugie, powstrzymując się od pokusy rozdawania różnych grantów i dotacji, a zamiast tego udzielać gwarancji i refinansowania kredytów.
Po trzecie, dokonując przeglądu regulacji prawnych i likwidując te, które nie znajdują uzasadnienia z punktu widzenia interesu narodowego.
Po czwarte, przez dalekowzroczną politykę, w zakresie infrastruktury i regulacji cen energii.

Tak wygląda zarys programu gospodarczego, nad którego rozwinięciem chcemy pracować w Ruchu Narodowym.
Łączy on możliwie szeroki zakres wolności gospodarczej z konstruktywnym podejściem do państwa, urządzonego w oparciu o zasady gospodarności i pomocniczości.
Do dalszych prac nad nim, i nad wyzwaniami poruszonymi we wcześniejszych wystąpieniach, powołujemy Instytut Strategii Narodowej – ośrodek, który będzie skupiał ekspertów i wypracowywał nowoczesny program dla Ruchu Narodowego. Mi przypadła rola pokierowania tą inicjatywą, więc już w tej chwili zapraszam do współpracy wszystkich zainteresowanych.
Musimy zdawać sobie sprawę, że na świecie nie ma żadnych kręgów, którym by zależało, aby Polska poszła taką ścieżką, jaką zaprezentowaliśmy.
W Polsce nie ma z kolei żadnych środowisk, które by czekały, aż Ruch Narodowy wystąpi, z tak poważnym programem.
Jesteśmy zdani na siebie, ale wierzę, że są to wyzwania, którym stawimy czoła!

Robert Winnicki opisuje skandaliczne zachowanie mediów powiązanych finansowo z P…

Robert Winnicki opisuje skandaliczne zachowanie mediów powiązanych finansowo z PiS-em przy okazji Kongresu Ruchu Narodowego. "Nie odmawiamy nikomu prawa do sprawiedliwej, uczciwej krytyki Ruchu Narodowego, tak samo jak my otwarcie krytykujemy obecny system polityczny i stanowiące jego część – Prawo i Sprawiedliwość. Ale to co obserwujemy jest czymś niepojętym; skalą manipulacji odnośnie Kongresu Ruchu Narodowego niezleżna.pl pozostawiła daleko w tyle Gazetę Wyborczą, TVN i wszelkie lewackie media." Swoje słowa kieruje do wszystkich środowisk patriotycznych, również do działaczy klubów Gazety Polskiej "Przed taką agresją będziemy się zdecydowanie bronić i będziemy kontratakować, obnażając faryzeizm oraz hipokryzję. Będziemy to robić coraz skuteczniej, bo z dnia na dzień nasze siły rosną. Odpowiedzcie sobie jednak na pytanie – czy tego właśnie chcecie? Znając wielu z Was osobiście, zakładam, że nie. Od redakcji portalu niezależna.pl żądamy natychmiastowego usunięcia tego obrzydliwego artykułu oraz zamieszczenia, widocznego co najmniej przez 24 godziny, sprostowania oraz przeprosin na głównej stronie. " Zachęcamy do zapoznania się z pełnym artykułem i do wysyłania go znajomym, wklejania na wszelkich patriotycznych forach oraz listach dyskusyjnych. http://narodowcy.net/robert-winnicki-do-srodowisk-patriotycznych-niezalezna-pl-jak-trybuna-ludu/2013/06/09/

Uchwała sejmiku w 70. rocznicę ludobójstwa na Kresach


Szczecinianie, a zwłaszcza ci, z kresowym rodowodem stanowiący przecież trzecią co do wielkości zbiorowość kresową w Polsce doczekali się Uchwały Sejmiku woj. Zachodniopomorskiego w  70-tą Rocznicę Ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Uchwała została przyjęta przez aklamację.
Ma to ogromne moralne i osobiste znaczenie; bo tam, pod kresową darnią, w nieznanych miejscach często niezidentyfikowanych zbiorowych mogiłach, bez krzyży spoczywają prochy ich  najbliższych. Polacy bez przerwy chcą albo muszą kogoś przepraszać.Nie można dzielić ofiar na te ,,lepsze” zamordowane w obozach zagłady, Katyniu i Jedwabnem, i te ,,gorsze” zamordowane przez oprawców z OUN/UPA w nieludzki sposób.Ciągle jeszcze występują spory czy mówić prawdę, czy milczeć, czy kłamać, a może fałszować. Dzisiaj jesteśmy w takim miejscu, że już się nie da tego dłużej fałszować.
Ta uchwała w pełni to odzwierciedla. Czekamy teraz na postawę najwyższych organów naszego państwa. Kultywowanie pamięci o ofiarach ludobójstwa, dokonanego przez Nacjonalistów Ukraińskich nie jest pielęgnowaniem złych uczuć w stosunku do bratniego narodu ukraińskiego. Warto aby pojęli i do głębi zrozumieli to rządzący.
Sprawdzian już niebawem podczas uroczystych obchodów jakie są zaplanowane na 11 lipca w Warszawie.
 
LL

Program ”in vitro” – kliniki boją się niejasności w umowach

Kliniki, które założyły w kwietniu Związek Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomagania Rozrodu chcą wystąpić z rządowego programu refundacji in vitro.

Podpisana przez rząd obietnica, że od lipca uruchomiona zostanie refundacja niepłodności stoi pod znakiem zapytania, placówki, które wyraziły zgodę na ten program, chcą wystąpić powodem według nich jest brak odpowiedzi na  40 zadanych pytań.
Według szefów tych klinik utajnienie treści umowy przed jej podpisaniem, może skutkować wielkim niewypałem dla rządu ponieważ, umowy mogą okazać się niejasne lub niekorzystne, a skutkiem tego może być brak podpisów pod projektem.
Dr. Sławomir Sobkiewicz, prezes zarządu związku stwierdził, że My mamy leczyć pacjentów, a nie tracić czas i pieniądze na prawników i sądy
Rządowy program zakłada, że w ciągu trzech lat skorzysta z niego 15 tys. par
Krzysztof Sylwanowicz

8.06.2013r. Sekcja Kobieca RN wzięła udział w I Kongresie Ruchu Narodowego. Nasz…

8.06.2013r. Sekcja Kobieca RN wzięła udział w I Kongresie Ruchu Narodowego. Naszą działalność przedstawiła przewodnicząca Sekcji - Anna Holocher. Uczestnicy obejrzeli zdjęcia z akcji - pikiet, projekcji, zbiórek oraz konferencji. Zaprezentowany został nasz Manifest, który w całości przeczytać można na naszym profilu. Anna Holocher w imieniu wszystkich działaczek SKRN podpisała Deklarację Ruchu Narodowego. Głos kobiet o poglądach narodowych jest obecny i zauważalny, ale przed nami wiele pracy na rzecz Polski, narodowej Polski!



I Kongres Ruchu Narodowego8.06.2013r. Sekcja Kobieca RN wzięła udział w I Kongresie Ruchu Narodowego. Naszą działalność przedstawiła przewodnicząca Sekcji - Anna Holocher. Uczestnicy obejrzeli zdjęcia z akcji - pikiet, projekcji, zbiórek oraz konferencji. Zaprezentowany został nasz Manifest, który w całości przeczytać można na naszym profilu. Anna Holocher w imieniu wszystkich działaczek SKRN podpisała Deklarację Ruchu Narodowego. Głos kobiet o poglądach narodowych jest obecny i zauważalny, ale przed nami wiele pracy na rzecz Polski, narodowej Polski!