Ruch Narodowy

Cele i zadania

Tekst poniżej jest mową wygłoszoną w Poznaniu dnia 28 czerwca 1929 roku podczas uroczystości obchodu dziesięciolecia traktatu wersalskiego. Przedruk za: Roman Dmowski, “Pisma” t. IX, Częstochowa 1939, str. 3 – 13
ROMAN DMOWSKI – POLSKA JAKO WIELKIE PAŃSTWO

Odbudowanie państwa polskiego, zarówno dla szerokiej opinii, jak dla polityków i pisarzy politycznych wszystkich krajów, było na ogół faktem nieoczekiwanym. Było nim nawet dla wielu ludzi w naszym własnym społeczeństwie. Niejednemu wydawało się ono wprost niemożliwością. Nawet ci, którzy się uważali za bojowników niepodległości, śmieli dążyć często co najwyżej do urządzenia części ziem polskich we względnej samoistności pod zwierzchnictwem jednego z państw rozbiorczych.

Kamień, który przygniatał grób Polski, był zbyt ciężki, ażeby odosobniony wysiłek narodu naszego, choćby nawet największy, mógł go odwalić. Powstania nasze nie miały żadnych widoków zwycięstwa i w wynikach swoich dawały coraz większe ujarzmienie narodu.

Niewiara wszakże w zmartwychwstanie naszego państwa pochodziła z niedostatecznego zrozumienia historii. Wykreślenie tak wielkiego obszarem swym państwa z karty Europy, rozbiory Polski stały się możliwymi tylko skutkiem tego, że rozkład władzy państwowej w Rzeczypospolitej XVIII wieku doprowadził do całkowitego zaniku polityki zewnętrznej państwa. Polska przestała być czynną siłą w stosunkach międzynarodowych, przestała wywierać wpływ na układ tych stosunków zgodnie ze swoimi celami. Pozostała ona jedynie obiektem polityki państw innych, zmuszona była biernie patrzeć na powstawanie porozumień i sojuszów między tymi państwami, powiększających potęgę państw dla niej niebezpiecznych, a przygotowujących zgubę jej i jej naturalnym sojusznikom.

Całkowita bierność Polski na zewnątrz, tak krańcowo ujawniona podczas wojny siedmioletniej, pociągnęła za sobą niesłychanie doniosłe skutki, nie tylko dla niej samej, ale dla Europy i dla całego świata. Wynikiem jej było wyrośnięcie Prus na pierwszorzędną potęgę europejską, utrata przez Francję jej przewodniej roli w Europie oraz zniszczenie jej potęgi na oceanach, w Ameryce i w Indiach, wreszcie zniknięcie samej Rzeczypospolitej z mapy.

Jeżeli zniszczenie naszego państwa stało się możliwym tylko przez bezwład polityczny Rzeczypospolitej i wytworzenie w jego skutku związków między państwami, przygotowującymi nam zgubę – trzeba powiedzieć: zgubę państwa, bez możności zniszczenia narodu – to z tego nie wynikało, że państwo to nie może zmartwychwstać, nie może zjawić się na powrót jako państwo całkiem niezawisłe i że Polska nie może stać się na powrót potężnym czynnikiem położenia międzynarodowego. Z tego wynikało, że odbudowanie Polski istotnie niezawisłej, silnej, posiadającej wszystkie swoje ziemie, stanie się możliwe dopiero wtedy, kiedy rozwój stosunków międzynarodowych doprowadzi do rozluźnienia i w dalszym ciągu zerwania zgubnych dla nas związków między państwami, kiedy nowe interesy i nowe współzawodnictwa dadzą początek nowym sojuszom, przygotowującym nowe konflikty, w których strony przeciwne zaczną wygrywać sprawę polską i tem otworzą pole dla czynnej polityki polskiej. I stanie się ono możliwym dopiero wtedy, gdy naród polski zdobędzie się na powrót na swoją politykę zewnętrzną, to znaczy, kiedy w trudnych warunkach niewoli wyda organizację, która będzie zdolna działać na zewnątrz z ramienia narodu, w jego imieniu, a która będzie dość samodzielna w swej myśli politycznej, żeby nie dać się użyć za narzędzie żadnym obcym interesom, żeby służyć wyłącznie Polsce i jej celom.

Wytworzenie takiej organizacji stało się możliwym dzięki rozwojowi silnego ruchu narodowego w pokoleniach polskich końca zeszłego stulecia i dzięki wpływowi na ich psychikę życia w państwie nowoczesnym, choć obcym. Wpływ ten wyraził się między innymi w postępie karności społecznej.

Skutkiem rozwoju tej organizacji powstała na przełomie dwóch stuleci polityka polska, polityka zewnętrzna, szukająca dróg ku odbudowaniu państwa. Wyzwalając patriotyzm polski z mglistych rojeń, raczej poetyckich, dążenia swoje starała się ona oprzeć na zrozumieniu rzeczywistości, ale rzeczywistości europejskiego, światowego widnokręgu.

Ci, którzy sądzą, że wszystko, co zrobiono dla odzyskania niepodległości, zrobiono dopiero po wybuchu wojny światowej, są w błędzie. Najważniejsze bodaj rzeczy zrobiono w latach, poprzedzających tę wojnę. Wtedy już polityka nasza znalazła miejsce dla Polski w nowych ustosunkowaniach międzynarodowych, wtedy już zaczęła współdziałać z tą stroną, w której widziała sojuszników dla swej sprawy, wtedy już usiłowała przyczyniać się swymi posunięciami do pogłębienia konfliktu, wtedy już pracowała nad tym, ażeby po wybuchu wojny nie być jedynie obiektem polityki innych narodów. Akcja podczas wojny była tylko dalszym ciągiem i realizacją skutków wieloletniej pracy, pracy całej organizacji.

Jak powiedziałem, państwa polskiego nie mógł odbudować żaden odosobniony wysiłek narodu polskiego. Mogło się to było stać tylko w wielkim konflikcie europejskim, a jak się okazało światowym, tylko w sojuszu narodu naszego ze związkiem państw, kierowanym przez narody, nie zainteresowane w zniszczeniu naszej ojczyzny, i tylko po ich zwycięstwie.

Traktat wersalski, który nam przywraca miejsce między niezawisłymi państwami Europy, podpisany został krwią szeregu wielkich i mniejszych narodów, kupiony kosztem życia milionów ludzi. Synowie często dalekich nam krajów krwią swoją, swoim życiem zapłacili za naszą wolność, za naszą wielką przyszłość, do której dziś idziemy. I dziś w dziesięciolecie chwili, kiedyśmy miejsce swoje wśród tych narodów odzyskali, tym żołnierzom i naszej wśród innych sprawy, ich pamięci hołd składamy, na pierwszym zaś miejscu pamięci synów najokrutniej skrwawionej i najściślej współdziałającej z naszymi wysiłkami Francji. Niemniejsze od uznania niezawisłego państwa polskiego ma dla nas znaczenie ta część traktatu, która ustanawia granicę naszą na zachodzie: między Polską a państwem niemieckim.

Po tym, co tu powiedziano, co sam wielokrotnie wykazywałem, co zresztą każdy myślący Polak już dziś rozumie, nie będę tu dłużej dowodził, że granica to najważniejsza. Od przebiegu linii granicznej, od tego, jakie z zagarniętych w przeszłości ziem przywracała ona Polsce, zależało, czym ta Polska będzie, ku czemu ją będzie rozwój życia państwowego prowadził. Od tej granicy zależało wprost, czy Polska będzie państwem istotnie niezawisłym, czy też przy formalnej niezawisłości będzie uzależniona od sąsiada, stanie się jego narzędziem politycznym i polem wyzysku gospodarczego.

Granica zachodnia Polski, wykreślona traktatem wersalskim, jest wynikiem wytężonej walki politycznej. Walka ta rozpoczęła się wyraźnie już po dwóch pierwszych latach wojny, kiedy konieczność odbudowania państwa polskiego stała się widoczną, i odtąd już stanowi ona istotę sprawy polskiej w wojnie i na konferencji pokojowej.

Jest to walka między dwoma biegunowo przeciwnymi sobie dążeniami.
Stanęło do niej z jednej strony nasze dążenie do odbudowania Polski w roli wielkiego państwa, politycznie i gospodarczo niezawisłego od sąsiadów, nie będącego niczyim narzędziem, ale prowadzącego własną mocarstwową politykę, podyktowaną mu przez dobro narodu i dobro wspólnej z innymi narodami cywilizacji. Źródłem tego naszego dążenia nie były tylko ambicje narodowe, jak to twierdzili nasi przeciwnicy – ambicje fałszywe, jak to wyraźnie dawali do zrozumienia. Polacy nie są małym narodkiem, ani swą liczbą, ani obszarem, który zajmuje ich rasa i ich cywilizacja, ani swą twórczością duchową, rozwijaną od dziesiątków pokoleń, nie ustępującą, ale, przeciwnie, najświetniejszą w swych przejawach po upadku państwa, ani rolą polityczną, którą odgrywało w przeszłości państwo polskie, ani pracą dziejową, której dokonała cywilizacja polska. Niemałym, w późniejszych czasach, dowodem wielkości naszego narodu była sama działalność państw, które rozgrabiły Polskę, potworne środki, do których musiały się uciekać, ażeby tłumić nasze samoistne życie, naszą twórczość, powstrzymywać rozwój sił naszego narodu. Rzeczy to wszak świeże jeszcze w naszej pamięci.

Zamknięcie naszego narodu w ramy małego państewka byłoby niewiele mniejszą krzywdą od rozbiorów.

Z drugiej strony, ktokolwiek zdolny jest głębiej się zastanowić nad położeniem geograficznym Polski, zrozumieć musi, że tu, na naszej ziemi, niema miejsca na małe, słabe państewko, niezdolne do zachowania swej samoistności wobec sąsiadów.

Dążenie nasze spotkało się z zaciekłym odporem licznych, nie zawsze odsłaniających swe oblicze przeciwników, którzy często nie przebierali w środkach. Dzień dzisiejszy nie jest chwilą na analizowanie tej walki, na charakteryzowanie jej motywów i metod. Poprzestanę tu na stwierdzeniu, że będąca jej wynikiem zachodnia i północno-zachodnia granica Polski nie objęła wprawdzie wszystkich ziem, które do państwa polskiego należeć powinny i których się domagaliśmy, niemniej przeto dała Polsce podstawy bytu niezawisłego, rozwoju gospodarczego i politycznego, którego postęp, o ile będzie się odbywał szybko i zdrowo, musi jej dać poważne stanowisko mocarstwowe.

Wspomnę tu tylko, że ta granica pozostała przez parę lat jedyną granicą Polski, uznaną przez mocarstwa: walka przeciw pojęciu Polski jako wielkiego państwa opóźniła znacznie ostateczne uznanie reszty granic, z wielką szkodą dla zdrowego rozwoju życia państwowego nazajutrz po jej odbudowaniu. Granice te musieliśmy przeważnie własnymi wysiłkami ustanawiać, czynić je faktem dokonanym, uznawanym później przez mocarstwa.

I wspomnę tylko, że przeciwnicy nasi w walce o granicę zachodnią Polski nie zamilkli po uznaniu jej przez traktat wersalski. Po dziś dzień mamy do czynienia z próbami kwestionowania tej granicy, próbami wprost nieprzyzwoitymi ze stanowiska obyczaju międzynarodowego w świecie cywilizowanym. Niestety, zuchwalstwo to znajduje często zachętę w nie dość energicznej reakcji rządów polskich.

W dniu dzisiejszym upływa lat dziesięć od położenia tych podstaw pod nowoczesne państwo polskie.
Czy to dziesięciolecie potwierdziło słuszność naszych założeń? Czy dowiodło ono, że Polska jest przeznaczona na to, żeby w tej części Europy zająć stanowisko mocarstwa, które na swoim obszarze jest panem, żyje życiem samoistnym, cywilizacyjnym, gospodarczym i politycznym, na zewnątrz zaś swoją wolą i swoim czynem reguluje swój stosunek do sąsiadów i swym udziałem w życiu międzynarodowym przyczynia się skutecznie do postępu pokojowej pracy cywilizacji europejskiej?…

Pomimo wszystkiego, co o nie domaganiach naszego życia państwowego możemy powiedzieć, tylko ludzie bardzo powierzchowni, nie umiejący widzieć i rozumieć faktów, o ile nie kłamią tendencyjnie, mogą na te pytania odpowiedzieć przecząco.

Przeciwnicy nasi twierdzili, że dzielnice nasze, należące przez długi czas do różnych państw, żyjące pod rożnemi prawami i różnymi systemami politycznymi, nie będą umiały żyć wspólnym życiem państwowym. Paru lat wystarczyło do wykazania, jak sztucznym, jak przeciwnym naturze był ten podział, jak potężne były węzły, łączące nas w jeden naród. Dziś każdy już widzi, że wystarczy, ażeby nasza praca kodyfikacyjna została zakończona, ażeby doprowadziła do ujednostajnienia prawnego na całym obszarze państwa, a reszta różnic pomiędzy dawnymi zaborami zniknie. Pozostaną różnice prowincjonalne, istniejące w każdym państwie, w każdym narodzie, tylko mniejsze znacznie, niż w innych państwach europejskich.

W Polsce, państwie zbudowanym na kresach cywilizacji zachodniej, zawsze istniały i dziś istnieją wielkie różnice poziomu cywilizacji między ziemiami zachodnimi a wschodnimi. Można było przewidywać, że ponowne połączenie tych ziem w jedno państwo spowoduje obniżenie poziomu cywilizacji na zachodzie.

Życie wykazało, że to były obawy płonne. Najlepszą na nie odpowiedzią jest porównanie naszego Poznania, w którym się znajdujemy, z Poznaniem z przed lat kilkunastu, pozostającym pod rządami niemieckimi. Najzaciętszy nasz wróg musi przyznać, że odbył się tu niesłychanie szybki postęp, który uczynił to nasze historyczne miasto większym, bogatszym, żyjącym na wyższą o wiele stopę gospodarczą i cywilizacyjną, wreszcie piękniejszym. A wszystko to się stało przy całkowitym prawie zaniknięciu w nim żywiołu niemieckiego, który niedawno jeszcze szeroko tu się rozsiadał.

Ten jeden przykład świadczy, jak olbrzymią siłę żywiołową, cywilizacyjną i gospodarczą wykazał naród polski po swoim zjednoczeniu. To samo widzimy w mniejszym lub większym stopniu wszędzie – od Poznania do Wilna i Łucka, od wschodnich Karpat do Gdyni.

W jak wielu dziedzinach cywilizacyjnych i gospodarczych Polska szybko poszła naprzód w ciągu pierwszego dziesięciolecia swej niepodległości, najlepiej świadczy wystawa, którą obecnie w Poznaniu oglądamy (Powszechna Wystawa Krajowa 1929 r.).

Ten nasz postęp jest wyrazem żywiołowych sił zjednoczonego narodu, wyrazem tym potężniejszym, że w planowym kierowaniu jego pracą popełniliśmy i popełniamy liczne błędy. Okres, który przeżyliśmy przed odzyskaniem własnego państwa, nie przygotował ludzi wyższej miary, umiejących dać należyte kierownictwo życiu narodu, przy którym wysiłki jego osiągnęłyby o wiele donioślejsze wyniki.

Jeżeli słusznie można powiedzieć, że naród nasz w dziesięć lat po zjednoczeniu we własnym państwie nie osiągnął jeszcze równowagi politycznej, nie wytworzył sobie trwałej formy rządów, nie oparł swego życia politycznego na niewzruszonych podstawach prawnych – to każdy, kto umie myśleć, zrozumie, że inaczej być nie mogło, że w warunkach, w których odzyskaliśmy byt państwowy, dziesięciu lat nie mogło starczyć na ustalenie form naszego politycznego bytu i na wytworzenie rządów, odpowiadających potrzebom narodu.

Okres, któryśmy przeżyli w niewoli, był okresem wielkich przeobrażeń w całym świecie naszej cywilizacji. W tych przeobrażeniach Polska została zapóźniona przez utratę niezawisłości, przez rozdarcie narodu i przez związanie głównego obszaru jej ziem z państwem, stojącym na znacznie niższym od niej poziomie cywilizacyjnym, o wiele mniej posuniętym w rozwoju społecznym, gospodarczym i politycznym. Nie zapominajmy, że w głównej części Polski chłop został samodzielnym gospodarzem dopiero po ostatnim powstaniu. Późno rozpoczęte przeobrażenia społeczne poszły naprzód w ostatnich latach kilkudziesięciu z szybkością, naruszającą równowagę społecznego życia, wytwarzającą wielkie niebezpieczeństwo społeczne, tym większe, że towarzyszyło im zapóźnienie mas w oświacie. Skutki tego nienormalnego, pozbawionego należytej ciągłości rozwoju dziś ponosimy i przez dłuższy jeszcze czas ponosić będziemy. Odbijają się one przede wszystkim w życiu politycznym narodu, czyniąc bardzo trudnym znalezienie odpowiedniej formy ustroju państwa.

Z tymi trudnościami można by się było uporać skutecznie, gdyby warstwy przewodnie narodu, warstwy oświecone, w dzisiejszym pokoleniu posiadały dostateczną dojrzałość i wytrawność polityczną. Warstwy te wszakże, odsunięte pod obcym panowaniem od udziału w rządach, nie wykształciły się ani umysłowo, ani moralnie do spełnienia wielkich zadań, które na nie czekały.

Brak im nie tylko umiejętności, ale i poczucia odpowiedzialności. Dopiero nowe pokolenia, wyrastające we własnym już państwie, rozwijają w sobie to poczucie, dochodzą do zrozumienia, że każdy oświecony, świadomy Polak jest odpowiedzialny za swe państwo, za rządy tego państwa, za błędy rządzących i za ich zbrodnie.

Trzeba pamiętać, że państwo nasze narodziło się na nowo wśród rewolucji, ogarniających wszystkie sąsiednie kraje, i że przypadła mu rola frontu Zachodniej Europy wobec rosyjskiego bolszewizmu. Pomimo, że Europa nie zawsze mu tę rolę ułatwiała, odegrało ją ono własnymi siłami wcale pomyślnie. Granica polsko – rosyjska pozostała granicą między europejskim ustrojem politycznym i społecznym a rewolucją bolszewicką.

To położenie i ta rola nie pomaga nam do ustalenia form ustroju i do rozwoju naszego życia politycznego na zdrowych podstawach. Walka o te podstawy ciągle trwa i trwać jeszcze przez pewien czas musi. Tym rychlej się ona zakończy i tym pomyślniejsze da wyniki, im całkowiciej będziemy w niej pozostawieni sami sobie, im mniej będą się w nią wtrącały czynniki obce, im mniej będzie prób narzucania nam skądkolwiek reguł postępowania politycznego, czy to jawnie i rzekomo legalnie, czy też na drodze intryg i knowań podziemnych. Polska sobie ze swoim ustrojem politycznym poradzi, byle się nią z zewnątrz w tym względzie nie opiekowano.

Długie trwanie naszego organizowania się politycznego na wewnątrz powoduje słabość naszej polityki zewnętrznej, która dotychczas nie dorosła do tej roli, jaką jej obszar, zaludnienie naszego państwa i wartość naszego narodu przeznacza. W tych warunkach skazana jest ona na różne zboczenia, szkodliwe i niebezpieczne, nie może się zdobyć na plan jasny i konsekwentny, ani na stanowczość i siłę, czasami nawet na godność należytą. Skutkiem tego daje nieraz na zewnątrz fałszywe pojęcie o postawie i dążeniach narodu. Jest to złe i dla nas, i dla innych państw, w naszej polityce zainteresowanych. Gdy np. kwestionuje ktoś naszą granicę zachodnią pod hasłami ustalenia w Europie pokoju, najuczciwiej jest i najużyteczniej powiedzieć bez obsłonek prawdę, że podnoszenie tej kwestii jest najprostszą drogą do rozkiełznania wojny. Bo naród nasz nie pozwoli sobie odebrać ani piędzi ziemi swojej bez walki o nią – do ostatniej kropli krwi. Kto myśli, że jest inaczej, tego spotka wielki zawód.

Wielki zawód jest i w coraz większej mierze będzie udziałem tych, którzy liczyli, że Polska nie podoła swoim trudnościom wewnętrznym i trudnościom swego położenia zewnętrznego. Naród polski licznymi faktami zaświadcza o swojej jedności, sile i żywotności; jego praca cywilizacyjna i gospodarcza dźwiga szybko jego życie zbiorowe na wyższy poziom i pomnaża jego siły. Coraz więcej będzie on ważył w naszej części świata.

W miarę dorastania nowych, niewyrosłych w niewoli pokoleń, coraz szybciej przezwyciężać on będzie trudności wewnętrzne: ustali on formy swego bytu i pójdzie szybkim krokiem do należnego mu stanowiska mocarstwowego.

Wielkie, silne państwo polskie potrzebne jest nie tylko nam do naszego rozwoju narodowego, do urzeczywistnienia naszych celów i spełnienia naszych zadań. Niemniej jest ono potrzebne do utrwalenia pokoju, a z nim warunków wielkiej pracy cywilizacyjnej całej Europy.

 

  • grzech

    Pięknie opisane ale chciałbym wiedzieć jaki jest wasz stosunek do Eurokoryta? I obecnej III RP – czy jest to nasze czy „ich” państwo?

    Czy podejmiecie się sprawy odzyskania niepodległości by wzorem II RP odbudować jedność narodu i gospodarkę i stworzyć silne państwo

    • Łukasz

      Eurokoryto dobrze powiedziane. Już od kilku lat czytam o tym,że Polska i inne kraje są rządzone przez kogoś innego. Kogoś kto chce skłócić i zepsuć nasze państwo od środka. A poza tym Polacy powinni indywidualnie myśleć i tworzyć państwo według swoich standardów, a nie wzorować się na innych państwach np. USA. Ja jestem z wami.

      • PNP

        Prezydent Izraela Wykupujemy Polskę

        https://www.youtube.com/watch?v=mGw8mKIZaKg
        Lukasz – Tak Polska I Narodem winien rzadzic POLAK a nie obywatel o nie polskiej narodowosci !

        • Łukasz

          No i co teraz robić. Wytępią prawdziwych patriotów, a z reszty zrobią niewolników

  • piotr

    W Pełni popiera. Trzba to draństwo i złodziejstwo rozgonić, pozamykać do więzień odebrać skradzione majątki. Stworzyć komurkę ścigającą zbrodniaży okrągłego stoł. Odebrać wszystkie zagarnięte nielegalnie majątki prominętom rządzącyi i kościołowi. im szybciej tym lepiej.

    • WayeThe

      Popieram, przede wszystkim należy mówić ludziom, że skończy sie w Polsce złodziejstwo i bezprawie jakie jest obecnie, tak dalej być nie może bo „utoniemy” w tym gó… wszyscy. Kolejne wybory przed nami za nie długo. Kolejnej utopi i kłamstwa nie wytrzyma nasza kochana ojczyzna. TERAZ ALBO NIGDY. Nie po to nasi dzadkowie walczyli byśmy żyli w sprzedanym skorumpowanym kraju. Gdzi jedni pałają się w luksusie a inni biedują, żyją za nedzne pieniądze w zachodnich korporacjach. Zdrajców i sprdawczyków trzeba rozliczyć po wygranych wyborach i kazdy będzie stosownie rozliczony, nie tak jak teraz gdzie psie „ubeki” dostają solidne emerytury a 50 lat temu mordowali naszych bohaterów. Koniec z lewackim wszaństwem.
      Liczy się tylko Polska.

      • jan

        „…..żyją za nedzne pieniądze w zachodnich korporacjach……………”

        „….nie tak jak teraz gdzie psie „ubeki” dostają
        solidne emerytury …..”

        Waye The – może podasz jakieś liczby gdyż powyższe może byc interpretowane jako /bez obrazy/ tani płacz frustrata

        Chodzi np o liczby w PLN do poniższych dwóch punktów:

        1 – ile średnio „solidnej emerytury” dostaje „psi ubek” /bo nie wątpię, że masz świadomośc, że w przypadku emerytur SB dekomunizację przeprowadzono/

        2 – ile średnio dostaje „nędznych pieniędzy” średni pracownik w zachodniej korporacji

        jan

        • Krzysztof W.

          1- srednio „solidnej emerytury” „psi ubek” dostaje teraz, po dekomunizacji jak to nazywasz- okolo 5000 zl.
          przed twoja dekomunizacja dostawal w okolicach 9000 zl.
          pozdrawiam
          ps: wiem to na przykladzie kilku osob, a miedzy innymi jednego z sedziow, ktory skazal na smierc okolo 125 ak-owcow i nsz-owcow oraz ponad 2000 na dlugoletnie wiezienia. zmarlo mu sie gdzies w 2007r. a w 2005 wlasnie jego emeryturka spadla do nieznosnie malych 5400zł. nie wiem jak on za to wyzyl …….???

          • jan

            1.
            „….srednio „solidnej emerytury” „psi ubek” dostaje teraz, po dekomunizacji jak to nazywasz- okolo 5000 zl.

            2.
            Średnia wysokość emerytury wypłaconej w 2012 roku wynosiła 3 tys 112 złotych – mówi Faktowi Małgorzata Woźniak rzecznik prasowy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
            Dla porównania średnia emerytura wypłacona w 2012 roku z ZUS wynosiła około 1,9 tys złotych brutto.

            http://pieniadze.fakt.pl/srednia-emerytura-ZUS-srednia-emerytura-MSW-Emerytury-mundurowych,artykuly,203243,1.html

            który z dwóch powyższych punktów fałszuje prawdę pkt1 czy pkt2?

            PS

            te 3112 PLN zawiera również emerytury pracowników MSW którzy nigdy NIE BYLI żadnymi ubekami a więc nie podlegają dekomunizacji

            PPS

            Nie dajmy się ogłupiac z powodu złych /nawet uzasadnionych/ emocji

    • jan

      „…..Trzba to draństwo i złodziejstwo rozgonić, pozamykać do więzień odebrać
      skradzione majątki. Stworzyć komurkę ścigającą zbrodniaży okrągłego
      stoł. Odebrać wszystkie zagarnięte nielegalnie majątki prominętom
      rządzącyi i kościołowi. im szybciej tym lepiej….”

      Za czyje pieniądze taką akcję przeprowadzisz?
      Ile ofiar przewidujesz?

      Poza tym o podstawowej edukacji:
      1 – nie komurkę lecz komórkę
      2 – nie prominętom lecz prominentom
      3 – nie zbrodniaży lecz zbrodniarzy

      jan

  • bozena

    Najlepiej żeby Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Narodowy, Solidarna Polska, Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka i pozostałe prawicowe partie i stowarzyszenia utworzyły jeden wielki blok i koalicję wyborczą, wtedy sukces gwarantowany inaczej wszystkie głosy zostaną stracone bezpowrotnie:(((

    • PNP

      kolejny fałszywy ruch na scenie politycznej- Marek Jurek prawdziwe nazwisko CHAIM SZACHT-żyd udający Polaka Katolika.
      Kim są Kaczyńscy – fakty, mity i wątpliwości
      http://marucha.wordpress.com/2010/07/01/kim-sa-kaczynscy/

      • jan

        A poniżej jeszcze dłuższa lista Polaków pochodzenia żydowskiego, wśród których widzę Polskich Patriotów

        http://yelita.pl/artykuly/art/lista-prawdziwych-zydowskich

        PS
        ciekawe czy twórcy tej listy zajmują się genealogią – zacne zajęcie gdy się ma czyste intencje.

        PPS
        Marek Jurek nie udaje Polaka – jest nim tyle, że według niektórych jest oszołomem – ot co!!!

        PPPS
        a ty PNP potrafisz udowodnic, że nie masz żydowskich /lub chamskich/ korzeni?

    • mloo

      z tym Jurkiem to przegiąłeś

    • jan

      „….Najlepiej żeby Prawo i Sprawiedliwość, … i pozostałe prawicowe partie…..”

      Tyleż że PiS nie jest prawicowa.
      Najbardziej do PiSu /według mnie/ pasuje nazwa „Lewica Chrześcijańsko Narodowa”
      Jak się skupicie np. na becikowym, na współpracy ze związkami zawodowymi i na tych tłumach „pokrzywdzonych Polaków” to jakoś ta prawica robi się lewicowa.

  • M

    to jakie macie te cele? przeklejać dmowskiego? NIkt już nic nie potrafi zrobić w tym kraju własną głową?

  • mloo

    trzymam kciuki za was

    nie dajcie się zaszufladkować „mediom”

  • Iwona

    Jak przeczytałam ile Tusk wydaje na burdele ubrania wina i inne przyjemności z naszych pieniędzy to to sama zakatowałabym ich wszystkich złodzieji rzadowych śmiercia głodową BEZ MYCIA I PICIA NIECH BY ZDYCHAŁY nieroby i złodzieje !!!!

  • Aga

    Ładnie brzmi, ale żadnych konkretów. Kolejna partia wykrzykujaca hasła, do tego zalatuje mi tu nazizmem. Nie dziekuję

    • Takitam Dmowski

      a co to nazizm?

  • xcc

    Bez zmiany systemu nic się nie zmieni bez względu na to kto wygra. Obecny system i świętego przekabaci. Jestem ciekaw pomysłu RN na państwo. Socjalne zwane ipiekuńczym, minimum, czy jeszcze jakieś inne. W polecanych linkach jest socjalizujący PiS. Hmm

  • robert

    Jeśli Ruch Narodowy jednoznacznie nie potępi:
    - wszelkiego rodzaju, koloru i maści zasiłków, dotacji, zapomóg itd., których jedynym celem jest grabienie nieco pogatszych a dawanie biednym (czytaj: nieudolnym nierobom, leniom), w wyniku czego jedni i drudzy pozostają bierni w dążeniu do dobrobytu własnego,
    - sytuacji w której wynagrodzenie urzędników nie zależy wprost od ilości i jakości ich pracy, w wyniku czego urzędnik nic nie robiący, lub podejmujący błędne decyzje zarabia tyle samo co pracujący solidnie, w zamian za to wprowadzenia materialnej i osobistej odpowiedzialności za wykonaną pracę (gwarancji),
    - istnienia i działalności NFZ który zżera ogromna część pieniędzy przeznaczonych na leczenie Polaków, w zamian za to zaproponuje pozostawienie składek zdrowotnych w naszych kieszeniach i decydowania samemu na co ja przeznaczyć,
    - obciążeniu naszych budżetów składką emerytalna, za którą nie otrzymamy emerytury, a w zamian za to pozostawieniu tej kwoty do dyspozycji mądrych i przezornych Polaków, którzy sami będę potrafili zabezpieczyć się materialnie na starość
    - ciągłego uszczuplania programów szkolnych, w wyniku czego wychowuje się w Polsce rzesze kompletnych głąbów, dla których jedynym celem w życiu jest znalezienie dobrze płatnej posady na której nic nie trzeba będzie robić, oraz którzy wykazują ogromny przerost ambicji materialnych nad wiedzą i umiejętnościami (mówię to z pozycji pracodawcy), wprowadzania do szkolnictwa ogłupiających testów, powstania gimnazjów oraz indoktrynacji religijnej w szkołach,
    - sponsorowania z pieniędzy publicznych funkcjonowania związków wyznaniowych, oraz pobierania przez funkcjonariuszy tychże związków wynagrodzenia z pieniędzy podatników, w zamian proponując dobrowolne i ewidencjonowane składki na działalność kościołów i związków wyznaniowych,
    pozostanie ugrupowaniem bez wyrazu i bez celu.
    Powiedzcie panowie, jaki jest wasz stosunek do tych spraw?

    • Jan

      najpierw rozliczmy komuchów którzy rządzą jeszcze ze staergo systemu a potem naród-tak będzie zdrowiej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • pirolek

    Co mam zrobić? Poglądy mam narodowe by nie rzec nacjonalistyczne (nie mylić z faszyzmem) ale nie trawię kleru i pis. Poprawność polityczna wywołuje u mnie odruch wymiotny a równocześnie taki sam odruch wywołuje u mnie kler i pis. Kim jestem? Jaruzelskiego lubię i cenię za to że o 10 lat oddalił od nas widmo „demokracji”, której cudów obecnie doświadczamy. Jan Paweł II to dla mnie blagier (konia z rzędem temu, kto poda choć 3 zasługi Wojtyły dla Polski – faktyczne nie urojone, nawet pochowany w Polsce być nie chciał) a jednocześnie marzę o silnej, dostatniej i sprawiedliwej Polsce. Znajdzie się wśród Was dla mnie miejsce? Polskę widzę nie pod krzyżem bo pod krzyżem to trupy leżą ale rozumną, kierującą się interesem narodowym a niestety nie da się pogodzić serwilizmu wobec kleru i interesu narodowego – kto zna historię i podchodzi do niej z czystym umysłem bez problemu zauważy negatywny wpływ kleru na naszą historię, niemal tak samo destrukcyjny jak wpływ narodu o którym mówić się nie powinno (bo oskarżą o antysemityzm) :)

  • robert

    W końcu ruch który popieram, jak przekrztałcicie się w partie macie mój i mojej żony głos w wyborach.