Ruch Narodowy

„Ekstralokata” nie taka ekstra


Działająca przez ponad pięć lat pod logo ING agencja finansowo-ubezpieczeniowa oferowała swoim klientom wysokooprocentowane lokaty. Liczba poszkodowanych to ponad 50 osób.
Szef firmy w centrum Łodzi, Mirosław G., funkcjonował bez zastrzeżeń. Jednakże, gdy zaczął obiecywać swoim klientom 7 proc. zysku – o 2-3 proc więcej niż konkurencja – rozpoczęły się problemy z wypłatami oprocentowania lokat. Gdy uciekł do Niemiec, poszkodowani zaczęli się zgłaszać do prokuratury. Śledztwo trwa od kilkunastu dni. Dotychczas przygotowano zarzuty oszukania 18 osób na kwotę ponad miliona zł.
Poszkodowani mówią, że zaufali przedsiębiorstwu, gdyż miało logo ING. Rzecznik ING Banku Śląskiego, Piotr Utrata, twierdzi, że Mirosław G. nie był ich pracownikiem i zawierał umowy na lokaty, chociaż nie mógł tego robić.
Marta Pokutycka-Mądrala, Rzeczniczka ING Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie, zapewnia, że firma prowadzi postępowanie wyjaśniające i powiadomiła prokuraturę, Komisję Nadzoru Finansowego i Generalny Inspektorat Informacji Finansowej.
Właściciel agencji nie przyznaje się do winy. Mówi, że chce zeznawać, ale żąda dla siebie ochrony. Jego pełnomocnik zwrócił się do sądu o list żelazny, gwarantujący mu nietykalność, natomiast prokuratura złożyła wniosek o aresztowanie G.
Sąd zadecyduje za około trzy tygodnie.
Źródło: rp.pl
Krzysztof Rudzki