Ruch Narodowy

Ponad 20 lat „Okrągłego Stołu” – od zdrady do kryzysu systemu


Fundamentem III Rzeczypospolitej Polskiej są rozmowy, dokonane uzgodnienia w „Magdalence” i przy „Okrągłym Stole” o okresie 6 II do 5 IV 1989r. przez część elit „Solidarności” i uzurpatorską władzę komunistyczną PRL w Polsce.
 
Kruszyło się „Sowieckie Imperium Zła”. Dogorywała w Polsce komunistyczna władza. Cóż z tego, że „Okrągły Stół” zapoczątkował demokratyczne przemiany w Polsce skoro sprawił, że beneficjentami tychże przeobrażeń stała się nomenklatura partyjna – postkomunistyczna, a nie polskie społeczeństwo. Najpełniej ten fakt oceniła Anna Walentynowicz w wywiadzie prasowym z czerwca 1992 roku, podając że:
 
„…Lech Wałęsa, Jacek Kuroń, Henryk Wujec, Bohdan Borusewicz, Mazowiecki, Michnik, Geremek i wielu, wielu innych – zdradzili! Ja nazywam rzeczy po imieniu. To są ludzie, którzy potraktowali Związek jako odskocznię od robienia własnych, prywatnych interesów. Pośród tych „autorytetów”, które poszły na układy z komunistami, nie widzę ani jednego, który miałby na względzie dobro Polski… Komuniści wzięli odpowiedzialność, a przygotowali nam Polakom nędzę rozłożoną w czasie. Ja walczyłam o Polskę, a nie o pseudo-Polskę, w której dokonało się zniszczenie idei „Solidarności”. Grupa obcych nam ludzi sprzedała te idee w „Magdalence” za wysokie stanowiska w państwie… Wałęsa nie zburzył komunizmu, lecz go reaktywował… gdy (potajemnie) spotkał się w dniu 31 sierpnia 1988r., w ósmą rocznicę epokowych porozumień sierpniowych z generałem Kiszczakiem przygotowującym w ścisłym porozumieniu z generałem Jaruzelskim grunt pod obrady „Okrągłego Stołu”. Wykonując instrukcje Kiszczaka, Lech Wałęsa „wygaszał” robotnicze strajki m.in. w Gdańsku, Stalowej Woli oraz Jastrzębiu. Żalił się w wywiadzie przeprowadzonym w jego domu w Gdańsku-Oliwie, w dniu zakończenia strajku w Gdańsku dziennikarzom czasopisma „Konfrontacje”, że nie odczuwa już żadnego poparcia – „Głównie dlatego, że tego nie da się zmierzyć. Poparcie można mieć tylko wtedy, gdy zaspakaja się określone oczekiwania… Natomiast w sprawach trudnych i mozolnych, czy wręcz niepopularnych wymagających konstruktywnego działania jest bardzo trudno uzyskać poparcie. Wydaje mi się, iż wystarczająco mocno udowodniłem, że nie jestem przekupny i trudno mnie nastraszyć. Że zależy mi tylko na sprawie… Tymczasem ci młodzi strajkujący w stoczni ludzie nie szanują doświadczenia, za nic mają zasługi. Dla nich liczą się tylko konkrety”. „Fajnie było dziadku Wałęsa, ale to było kiedyś, a my żyjemy dzisiaj i takie życie nam się nie podoba” – mówią. I na tym się zawiodłem, bo nie ma wśród młodzieży, żadnego respektu dla weteranów. Oni mają swoje wizje, swoje cele i chcą je realizować”.
 
W czasie obrad „Okrągłego Stołu” po stronie tzw. opozycji prym wiedli czołowi doradcy „Solidarności” Lecha Wałęsy – Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń – niegdyś członkowie PZPR i Tadeusz Mazowiecki, późniejszy pierwszy premier, poseł na sejm PRL (Koło Poselskie „Znak”), który nie wierzył w obalenie komunizmu, autor wielu publikacji dotyczących dialogu chrześcijan i marksistów. Oni szybko znaleźli wspólny język z kolegami strony rządowej z Czesławem Kiszczakiem, Aleksandrem Kwaśniewskim wówczas ministrem – przewodniczącym Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów, współtwórcy porozumienia Okrągłego Stołu, czy Leszkiem Millerem członkiem Biura Politycznego KC PZPR, (czołowego polityka III RP i premiera w latach 2001-2004).
 
Trzeba pamiętać, że w celach części elit „Solidarności” skupionej przy Lechu Wałęsie nie mieściła się perspektywa przejęcia władzy. Chodziło wtedy o pełnienie roli lojalnej opozycji, która krytykuje rząd, ale nie zmierza do jego obalenia. Wskutek umowy „Okrągłego Stołu” prezydentem został gen. Wojciech Jaruzelski, który 13.12.1981r. wprowadził stan wojenny.
 
Generalną zasadą polityki premiera Mazowieckiego było „unikanie konfliktu z PZPR i jej spadkobiercami”. W przemówieniu sejmowym precyzyjnie określił swoje credo – „Przeszłość podkreślamy grubą kreską”. Przez takie „uzgodnienie” nastąpiło „legalne” sprzedanie „solidarności” i Polski. Charakterystyczne, że w mijającym dwudziestoleciu najdłużej rządzili byli sekretarze KC PRPR, postkomuniści przeobrażeni w „demokratów”, gorących zwolenników germańsko-frankońskiej Unii Europejskiej.
 
Nieudolna była też prezydentura Lecha Wałęsy, która kierowała się „bez projektu, bez umiaru i ustrojowego wyczucia”. Głosił koncepcję pluralizmu ekonomicznego, politycznego i społecznego, równouprawnienia sektorów: prywatnego, spółdzielczego i państwowego, jak to m.in. podkreślał w wzmiankowanym wyżej wywiadzie dla „Konfrontacji”. Wzmacniał czynnie w wypowiedziach tzw. „lewą nogę” z niekorzyścią dla „prawej”. Biernie się przyglądał rozkradaniu i wyprzedaży polskiego majątku narodowego, zalewającej Polskę w 1991 roku fali strajków od Tatr po Bałtyk, narastania wysokiego bezrobocia i biedy oraz różnych afer finansowych, a także barbarzyńskiego niszczenia PGR-ów, sprzętu rolniczego, bydła, trzody chlewnej oraz zatrudnionych tam ludzi. Natomiast dwukadencyjna prezydentura Aleksandra Kwaśniewskiego odznaczyła się „pasywnością”, służącą „do ochrony postkomunistycznych zdobyczy pierwszej połowy lat 90 i amortyzowaniu wszelkich napięć społecznych”.
Historia ostatniego dwudziestolecia – to dzieje skorumpowanych elit politycznych, rządowych i samorządowych, dbających przede wszystkim o własny i partyjny interes mafii oraz agenturalnych grup, nie mających w istocie nic wspólnego z prawdziwym przedstawicielstwem Narodu Polskiego. Bogacą się niezasłużenie jednostki, a większość społeczeństwa, miliony Polaków ledwo wiąże koniec z końcem, żyje w biedzie.
 
Polska roku 2013 mimo hucznych zapowiedzi Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska jest wciąż „Przyjaznym Państwem” dla skorumpowanych urzędników wszystkich szczebli administracji rządowej i samorządowej, w kontrolowanych przez PO spółkach, funduszach czy agencjach.
W ogarniętym Europę i świat kryzysie coraz bardziej odczuwamy kryzys systemu w Polsce. Kryzys polskiego kapitalizmu opartego na „prywatyzacji”, na której skorzystali przeważnie zagraniczni „inwestorzy”, którym wyprzedano za grosze to co wartościowe, często w warunkach skandalicznych, kryminogennych transakcji. Niektórzy polityczni cwaniacy stali się właścicielami fortun. Tymczasem ogromna część Polaków – tak jak za PRL, nie dysponuje żadną własnością. Być może, ten kryzys systemu obudzi Polaków „uśpionych polityką miłości i zapowiadanych cudów” przez D. Tuska, w tym drugiej Irlandii, która z uwagi na kryzys niestety upadła gospodarczo akurat po odmowie podpisania Traktatu Lizbońskiego, odbierającego państwom – członkom Unii europejskiej – resztek suwerenności.
Po likwidacji i przejęciu przez obcych najlepszych zakładów pracy i banków w Polsce, zamyka się aktualnie pozostałe zakłady pracy m.in. stocznie, cukrownie, kopalnie, rybołówstwo. Grozi się też likwidacją rodzimego, polskiego rolnictwa, ogrodnictwa, sądownictwa, szpitali i temu wszystkiemu co jeszcze pozostało w rękach polskich.
 
Trzeba zatem Polacy zrobić wszystko, by zahamować te wrogie dla Polski i Polaków działania. Trzeba rozpocząć jak najszybciej budowę nowych fundamentów, opartych o rodzinę i narodowych patriotów. Trzeba tworzyć nową narodową siłę, zgromadzoną wokół Rady Politycznej Polaków, by dokonać gruntownych przemian, a także i przede wszystkim odbudować narodową dumę z bycia Polakiem.
 
 

Waldemar Gałuszko – mgr prawa, radca prawny, kpt. w st. sp., partyzant, kapral 74 pp Armii Krajowej, 7 Dywizja, Korpus „Jodła” ps. „Szatan”, odznaczony m.in dwukrotnie Krzyżem Walecznych, członek ROAK i WiN. W 1946 r. uciekł na Zachód. Powrócił w 1948 r. Więzień polityczny w PRL. W latach 1980-81 radca prawny Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego NSZZ „Solidarność” w Szczecinie. W stanie wojennym i późniejszym okresie działał w podziemiu. Publikował w prasie opozycyjnej i podziemnej. Sympatyzuje z Ruchem Narodowym.

  • Maria

    zgadzam się z tą opinią