Ruch Narodowy

Wywiad z wiceprezesem MW Adamem Andruszkiewiczem

Poniżej prezentujemy wy
wiad, którego udzielił wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej Adam Andruszkiewicz dla portalu czasbialegostoku.pl. Poruszono w nim kwestie m.in. konkursu palenia flag unijnych oraz zjawiska imigracji. 
 
 
Karol Wasilewski: Tematów do rozmów jest dużo. Zaczęlibyśmy jednak od akcji z flagami Unii Europejskiej – czy to jest mądre, palić flagi?
Adam Andruszkiewicz: Akcja ze zrywaniem flag unijnych miała związek z majówkowym konkursem ogłoszonym przez Roberta Winnickiego, lidera Ruchu Narodowego. Młodzi ludzie spontanicznie na to zareagowali – nasi sympatycy i myślę, że nie tylko oni, przysyłali różne zdjęcia. Głównie zasłynął tu Białystok
i Bielsk Podlaski. Myślę, że był to sprzeciw młodych ludzi: Mamy Święto Flagi 2 maja, dlaczego mamy zrównywać barwy pewnej struktury, w której jesteśmy od kilku lat zaledwie z Biało-Czerwonymi? To nic dobrego.
Palenie flag to tak, jak palenie książek… jaki sens mają tego typu akcje?
Myślę, że dopóki nie dzieje się nikomu bezpośrednio krzywda z rąk naszych sympatyków, to nie uważam że jest to jakiś wielki występek. Po drugie, palenie flag zwróciło uwagę mediów – pewnie inaczej ludzie by się tym problemem nie zainteresowali, gdyby doszło tylko do kulturalnego zdjęcia flag unijnych i napisania jakiegoś oficjalnego oświadczenia.
Nie licząc sympatyków Młodzieży Wszechpolskiej, nie spotkałem osób, które pozytywnie odniosłyby się do akcji…
W społeczeństwie zawsze będzie powstawać pewna dychotomia i różnica zdań, nigdy nie ma zgodności, zwłaszcza wśród Polaków.
Jaki główny cel ma Młodzież Wszechpolska, szczególnie białostocki oddział?
Ogólnie staramy się wychowywać ludzi w duchu patriotyzmu, szczególnie takiego międzywojennego ruchu narodowego. W Białymstoku organizujemy dość duże akcje, które niestety nie są zbyt często zauważalne i media widzą tylko akcje skrajne. Natomiast prowadzimy też akcje tzw. pozytywistyczne, które kierują się prawdziwą pracą u podstaw. Niedawno organizowaliśmy w kilku szkołach lekcje patriotyczne na temat żołnierzy wyklętych i wielu młodych ludzi się tym zainteresowało, przyszło specjalnie na te zajęcia.
Rozdawaliśmy ulotki, wlepki informacyjne, jak również robiliśmy pokazy filmów na temat działalności AK na Białorusi. Naszym celem jest wychowanie przyszłej elity narodu, chcemy, żeby młodzi ludzie, którzy przejdą przez nasze ręce, mieli twardy kręgosłup moralny i narodowy, by kierowali się pewnymi wartościami w życiu, aby byli bezkompromisowi i stanowili w przyszłości kwiat naszego narodu, który będzie w stanie pokierować losami naszego państwa. W to właśnie wierzymy.
Ilu Młodzież Wszechpolska ma sympatyków w Białymstoku?
W samym Białymstoku mamy ich okolu 30, natomiast na Podlasiu tak liczba jest większa i ciągle rośnie. Stale dołączają do nas nowe miasta, niedawno mieliśmy inaugurację nowych oddziałów, np. Grajewie. Dołączyły do nas także Suwałki, oczywiście mamy Bielsk Podlaski, Zambrów. Także myślę, że nasza organizacja w ostatnim czasie zalicza dość duży wzrost i jest to pewien ciekawy przykład, bo nie oferujemy młodym ludziom jakichś stanowisk, miejsc, jak młodzieżówki partyjne, ale odznaczamy się wielką dynamiką wzrostu.
A jak reagują pracodawcy, koledzy ze szkoły, z pracy, kiedy dowiadują się, że ktoś należy do MW?
To ciągle jest zmienne. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu, gdy zaczynałem działać, reakcje młodych ludzi bywały różne, niestety często negatywne, ale ostatnio zauważamy pewną zmianę sytuacji. Myślę, że takim przełomowym kamykiem był marsz niepodległości, który cieszył się dużym szacunkiem i popularnością wśród młodych ludzi. Szacujemy że w zeszłym roku było na nim około 100 tysięcy ludzi, głównie młodych. Dziś więc MW wzbudza na pewno podziw i szacunek, coraz więcej osób zgłasza się do nas z prośbą o możliwość działania
Macie mocno nacjonalistyczne poglądy, nie jesteście raczej za tym, by obcokrajowcy mieszkali w Białymstoku czy ogólnie w kraju. Chciałbym porozmawiać o podpaleniach mieszkań, o tych białostockich atakach na cudzoziemców. Popieracie tego rodzaju zachowania?
Jak już rozmawialiśmy na początku, nie uważamy, aby Polskę było stać na politykę wielokulturowości. Uważamy, że przy obecnym niżu demograficznym wypełniamy te luki na wzór zachodni, sprowadzając np. tysiące emigrantów z państw afrykańskich, którzy tak naprawdę niczego nie wnoszą. Wręcz przeciwnie – uważamy, że podważają fundament, na którym wyrósł nasz naród. Może Pan zapytać każdego rdzennego Anglika czy Francuza, czy czuje się bezpiecznie wieczorem na swoich ulicach, gdzie właśnie emigranci np. islamscy oscylują wokół 20-30% całej populacji jednego miasta.
 
 
Ciąg dalszy wywiadu na stronie czasbialegostoku.pl